Geoblog.pl    danieljackson    Podróże    Wyprawa Łukiem Karpat Ukrainy    Gorgany
Zwiń mapę
2006
20
lip

Gorgany

 
Ukraina
Ukraina, Osmoloda
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 392 km
 
Z Ust - Czornej wyruszyliśmy w Gorgany na ich nawyższy szczyt Sywulę. Jak to na Ukrainie, sprawy przybrały nieoczekiwany obrót : po drodze spotkaliśmy kierowców starych radzieckich ciężarówek ,którzy zajmowali się zwożeniem drzewa z gór. Zaproponowali nam że nas podwiozą, gdyż jadą w lasy koło Sywuli. Posatnowilśmy skorzystać z nadążającej się okazji i następne 20km pokonaliśmy podskakując na dziurawej drodze ? kurczowo uczepieni metalowych konstrukcji naczepy. Przy okazji mogliśmy zaobserwować jak wygląda praca kierowcy ? co każde piec kilometrów w głąb lasu zatrzymywano się przy leśniczówkach gdzie podpisywano odpowiednie dokumenty, przy okazji raczono się trunkami wysoko procentowymi. Następnie pokonywano jak najszybciej kolejny odcinek w ogłuszającym ryku silników i rosyjskiego dico-polo wydobywającego się z szoferki. Gdy dotarliśmy na miejsce mogliśmy zobaczyć w jaki sposób transportuje się ścięte drzewa ze stromych górskich zboczy. Odbywa się to przy pomocy koni które ciągną na dół spięte łańcuchami bale.
Dolina w której się znaleźliśmy była w prawdzie blisko naszego celu jednak nie prowadził z stamtąd żaden szlak a nawet ścieżka na Sywulę. Postanowiliśmy iść na przełaj kierując się jedynie mapą i kompasem. Las jednak okazał się tak gęsty i pełen powalonych drzew i wykrotów ze nie było sposobu by przejść z ciężkimi plecakami. Jedynym rozwiązaniem był marsz potokami. Następne godziny to męcząca wędrówka po kostki w wodzie przez dzewiczy las którego podszycie było pokryte niesamowicie grubymi dywanami mchów. Szczęśliwie udało nam się nie zabłądzić i przed zachodem słońca dotrzeć do podnóża Sywuli. Tej nocy po raz pierwszy podczas wyprawy mogliśmy obserwować gwiazdy, których blasku nie tłumiło żadne światło. Niezapomniane wrażenie. Przez następne dni wędrówki nie spotkaliśmy na naszej drodze żadnych turystów. Wędrówka przez Gorgany to przedewszystkim przedzieranie się przez gęstą kosówkę i pokryte zielonymi kamieniami szczyty. Jednak widoki wynagradzały trudy marszu. Jak okiem sięgnąć widać po horyzont Karpaty a do okoła żadnych osad ludzkich ? tylko dzikie i dziewicze góry.
Właśnie tam już na pograniczu Gorganów i Bieszczad Wschodnich mieliśmy najmilszą przygodę podczas wyprawy. W wyniku pomyłki źle obliczyliśmy zapasy prowiantu przez co ostatni dzień w Gorganach musieliśmy wędrować bez jedzenia i wody aż do momentu gdy natrafiliśmy na pasterski szałas. Tam chcieliśmy zakupić coś dojedzenia od pasterz ? ci jednak nie zgodzili się i powiedzieli ze mogła nas ?tylko ugościć?. Posadzili nas przy drewnianym stole i zaczęli wyciągać różne przysmaki. Na stole pojawiły się różne rodzaje owczego sera, słonina, pasztet, chleb, suszone mięso i gotowana na ognisku zupa. Wszystko było przepyszne. Po poczęstunki obowiązkowo musieliśmy napić się wódki z pasterzami by przypieczętować zawartą przyjaźń. O mały włos a śmiertelnie obrazili byśmy naszych gospodarzy ? chcąc zapłacić za posiłek. Na pożegnanie pasterze odprowadzili nas by pokazać nam dalszą drogę i życząc nam ?wsio dobre? dla nas i dla naszych rodzin do aż 10 pokolenia ? poprosili aby ich jeszcze kiedyś odwiedzić. Następnego dnia dotarliśmy już w Bieszczady
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (5)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
salicjo
salicjo - 2010-06-01 09:05
piekne szlaki
 
 
danieljackson
Rafał Janicki
zwiedził 1% świata (2 państwa)
Zasoby: 6 wpisów6 3 komentarze3 24 zdjęcia24 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróże
10.07.2006 - 26.07.2006